"Nigdy nie pytałem ile bólu może pomieścić ludzkie serce, a mimo to, co dzień nakazane jest mi to sprawdzać. "
W życiu każdego młodego człowieka przychodzi taki okres kiedy zaczynamy myśleć "co dalej?". Jest to niesamowicie frustrujący temat do rozmyśleń, przynajmniej dla piętnastolatki takiej jak JA!
Moja głowa przez ostatnie tygodnie zawalona jest myślą tylko o tym co miałabym robić w przyszłości. Uświadamiam sobie, że to co chciałabym robić jest dla mnie nie osiągalne, albo też inaczej... wszyscy starają mi się to wybić z głowy mówiąc "weź ty się za porządną robotę". Może jestem leniem, może brak mi motywacji, może po prostu boję się wyjść poza pewien schemat?
Za każdym razem kiedy do mamy/taty przyjeżdża ich znajomy to zaczyna się gadka "o Natalko jaka Ty duża! ... a w której Ty klasie jesteś?... AAA 2 klasa gimnazjum no ładnie, ładnie.... A co potem? Jakie licaum?" NO KURWA... skąd mam wiedzieć!? Na medycynę? Kompletnie nie rozumiejąc chemii? A może na politechnikę? OOO taaaakkk, moje kompletnie niezrozumienie fizyki na pewno mi bardzo pomoże.
Myślę i myślę i nic nie przychodzi mi do głowy. KOMPLETNIE NIC! Nie wiem co jest ze mną nie tak. Znam wielu ludzi którzy już w gimnazjum wiedzą co będą zdawać na maturze, na jaki kierunek pójdą, BA! wiedzą nawet na którą uczelnie chcą iść. A ja co? Nic.. najchętniej do końca życia nie robiłabym nic.... Ale za coś trzeba żyć.
OOOOOOOOOOOOO!!!! WIEM JAK TO SIĘ WSZYSTKO SKOŃCZY!
Po zdaniu matury udam się na pierwsze lepsze studia, będę żyła sobie na stancji nie ucząc się tylko non stop imprezując. Jakimś cudem będę zdawać kolejne egzaminy, cudem zdam studia ważąc 20 kg więcej. Co z tego, że mam dyplom? I tak kończę w McDonaldzie, KFC albo na stacji benzynowej zarabiając 1100 zł miesięcznie. Mieszkam w jakimś obleśnym mieszkaniu, bo na lepsze mnie nie stać a rodziców o pomoc nie będę prosić bo przecież ile można kasy od nich ciągnąć. Znajdę faceta który pokocha moje WIIEEEELKIEEE ciało, po 2 miesiącach związku zajdę w ciąże. Facet mnie zostawi jak tylko zacznę tyć JESZCZE BARDZIEJ, a ja zostanę sama z dzieckiem zarabiając 1100 zł miesięcznie. Skończę jako uzależniona od alkoholu i papierosów stara panna z dzieckiem, może trójką dzieci. Aż w końcu umrę z depresją na raka w wieku 40 lat.
O KUR... dobra... zaczynam się uczyć. Ta wizja mnie przeraziła.


Też czasem zastanawiam jak będzie wyglądać moja przyszłość... I boję się, że sobie nie poradzę.
OdpowiedzUsuńFajna notka. Pozdrawiam.
Też się boję, że sobie nie poradzę.. Ale co ma być to będzie :)
UsuńMyślę, że każdy boi się o swoją przyszłość. Ale życie takie jest. Zawsze może pójść coś nie tak, ale dlaczego? Ja staram się żyć tak aby jutro było lepsze od dzisiaj. Czasem człowiek się potyka. Ale czyż nie z tego składa się życie? Z Wzlotów i upadków? Najważniejsze jest jak najszybciej podnieść się i iść naprzód.
OdpowiedzUsuń_____________________________________________
Zapraszam do siebie: http://my-strange-reality.blogspot.com/
JAk będzie wyglądać moja przyszłość?
OdpowiedzUsuńKażdy zadaje sobie to samo pytanie ale co ja z tego mam?
To jest tak naprawdę pytanie bez odpowiedzi, a więc po co się nim zadręczać:P??
Lepiej nie mysleć o tym co będzie jutro tylko cieszyć się i myśleć o teraz ;D