sobota, 22 grudnia 2012

NIENAWIDZĘ CIĘ! NIENAWIDZĘ CIĘ! NIENAWIDZĘ CIĘ! NIENAWIDZĘ CIĘ!



Rodzeństwo, rodzice. To jest jakaś masakra. Czuję się nie potrzeba w tym domu, myślę, że jakby mnie tutaj nie było to byłoby o niebo lepiej. Mój brat nie miałby się z kim bić i byłby spokojniejszy. Rodzice nie mieli by się wtedy o co się do niego czepiać.. Mięliby więcej pieniędzy. Ja im tylko nie potrzebnie zawadzam. Chciałabym cofnąć czas, abym się nie narodziła. NIGDY. Czasem czuję się jak ofiara losu, jak ktoś z innej planety. Moja mama ma mnie gdzieś nie interesuje się mną, co się ze mną dzieje, dla niej liczy się tylko moja starsza o trzy lata siostra, z jednak strony ją rozumiem, bo kiedyś miała ciężki okres w swoim życiu, prawie się zabiła, bo rzucił ją chłopak, na którym jej straszliwie zależało ale później do siebie wrócili i teraz jest szczęśliwa.. Sądzę, że mama chce nadrobić ten czas jak nie nią nie przejmowała, nie wiedziała co się z nią dzieje. No a drugą osobą,  na której jej zależy jest mój młodszy o trzy lata brat, czyli ma prawie 12 lat. Myślę, że mama nadal traktuje go jak malucha. Nie może pogodzić się z tym, że to nie jest już małe dziecko.. Tylko czy ona nie widzi, że ma jeszcze jedno dziecko?! Wiem, że nigdy nie byłyśmy tak niesamowicie blisko siebie... Ale ona jest moją matką.. Ja chyba cierpię najgorzej z tej całej rodziny.. Wiecie jak to jest być niezauważalnym? Wątpię... BYCIE ŚRODKOWYM DZIECKIEM JEST BEZNADZIEJNE... Wszystko dostaje albo moja starsza siostra albo mój młodszy brat... A gdzie miejsce dla mnie? Czasem mam dość życia.. Miewam myśli samobójcze, ale samobójcy to tchórze, uciekają od problemów.. Ja tak nie chce... Możliwe, że to wszystko minie. Nie wiem -.- 
Ostatnio dowiedziałam się, że jak moja mama była w ciąży to miała jakieś problemy i mogłam się nie urodzić.. TO DOBRZE?! Spadła ze schodów i prawie poroniła, miała jakiegoś guza i mówili, że to cud, że przyszłam na świat. Jak miałam rok spadłam z balkonu i miałam wstrząs mózgu... W wieku pięciu lat siostra popchnęła mnie prosto na ławę i uderzyłam rogiem tuż przy skroni.. Jakbym uderzyła się nieco niżej, nie żyłabym już.. A więc od małego byłam BEZNADZIEJNA... idiota zawsze idiotą pozostanie :))

nowy rok.




Moje postanowienia noworoczne :

1. Przestać spędzać czas z niewłaściwymi osobami. 
2. Przestać uciekać od swoich problemów.
3. Przestać siebie oszukiwać.
4. Przestać próbować być kimś kim nie jestem.
5. Przestać obawiać się błędów.
6. Przestać próbować kupić szczęście.
7. Przestać odrzucać nowe znajomości tylko dlatego, że stare się nie sprawdziły.
8. Przestać z kimkolwiek rywalizować. 
9. Przestać żywić urazę.
10.Przestać nie doceniać piękna małych rzeczy. 
11.Przestać być niewdzięcznym. 

A jakie są wasze postanowienia noworoczne? 

Szczerze mówiąc to ja nie czuję zbliżających się świąt Bożego Narodzenia.  Nie mam w domu jeszcze choinki, nic. Zwyczajny weekend przeleżany w łóżku pod ciepłą kołdrą z kubkiem gorącego kakaa. W Warszawie można poczuć zbliżające się święta, gdyż na przykład arkadia jest wspaniale ozdobiona i puszczają świąteczne piosenki. Ale w mojej okolicy nie, żadnych światełek, nic. Ludzie czekają na ostatnią chwilę. Może i dobrze, nie wiem. Może teraz powiem co chciałabym dostać pod choinkę. W mojej rodzinie nie ma tak, że każdy kupuje komuś prezent, choć bardzo bym chciała aby tak było. Rodzice zawsze kupują nam a my im nic. Wiem trochę nie sprawiedliwe..... No ale chciałabym chyba jak co roku dostać pieniądze, bo ja najlepiej będę wiedziała, co mi się podoba :) A wy co chcielibyście dostać?



WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA !

wtorek, 18 grudnia 2012

...

Zebrało mi się trochę na smutki.




Leżała pod kroplówką. Lekarze stwierdzili u niej niewydolność serca. Jedynym rozwiązaniem jest przeszczep - wydali wyrok. Niestety kolejka biorców była niezwykle długa. Nie mogła tyle czekać. Lekarze postawili na niej krzyżyk. -Masz być szczęśliwy, rozumiesz? Powiedziała pewnego wieczoru, kiedy oboje leżeli na szpitalnym łóżku. -Bez Ciebie to niemożliwe maleńka. Odpowiedział, zaciskając pięść na prześcieradle. -Jeżeli zobaczę tam z góry, że uroiłeś chociaż by jedną łzę to zjawię się tutaj z powrotem żeby Ci nakopać! Powiedziała, a oboje wybuchli śmiechem. -Nigdy nie będziesz tam na górze. Powiedział całując ją w czoło. Dwa dni później  obudziło ją szarpanie za rękaw piżamy. -Mamy dawcę! Mamy dawcę kochanie! Krzyczała jej matka, starając ją obudzić. Zaczęła krzyczeć przepełnioną ją euforii  -Dostałam szansę, mamo, niepowtarzalną szansę życia. Wyszeptała, opadając z emocji. Kilka dni później  kiedy dochodziła już do siebie po zakończonej sukcesem operacji, postanowiła zadzwonić do niego, żeby przekazać mu nową nowinę. 'Powiem mu, że mam nowe serce, którym będę kochać Go jeszcze mocniej. Pomyślała. Niestety nie odbierał. Kilkakrotnie, starała się do niego dodzwonić. Wyszła że szpitala, a on nadal nie odpowiadał na jej wiadomości. -Mamo a tak właściwie to od kogo dostałam tą drugą szansę? No wiesz. Moje nowe serce? Spytała podczas kolacji. -Skarbie dawcy są anonimowi. Jedyne co mi wiadomo to, że nosisz narząd jakiegoś mężczyzny który zmarł w tragicznym wypadku samochodowym. Ktoś wspomniał również o tym, że wyglądało to jak samobójstwo. Chłopak celowo wjechał w jedno z drzew, tak jak by chciał ze sobą skończyć. -To straszne. Powiedziała, czując przeszywający ją dreszcz. -Właśnie! Była bym zapomniała. Powiedziała matka odnosząc naczynie do zlewu. -Twój najdroższy jak Go nazywałaś, kazał Ci przekazać kopertę kiedy ostatnim razem był u Ciebie w szpitalu, a Ty akurat spałaś. -Dopiero teraz mi o tym mówisz? -Wybacz słońce, wypadło mi to z głowy. Powiedziała, podając córce niebieską kopertę. Subtelnie wysunęła karteczkę, pełna podeksycowania. Ze łzami w oczach przeczytała tekst, napisany starannym druczkiem. 'Pamiętaj, że nie wolno Ci uronić łzy bo wrócę i Ci nakopię! Nosisz moje serce, maleńka. Masz się nim dobrze opiekować. Przecież obiecywałem że nie pozwolę Ci być tu na górze. Teraz już na zawszę będę cząstką Ciebie. 

życiowe..



Drogi pamiętniczku: Leżę na łóżku w szpitalu, przed chwilą był u mnie doktor i powiedział, że będą mnie operować, ale mogę tego nie przeżyć. Potrzebuję nowego serduszka, bo moje nie bije tak jak powinno. Bardzo potrzebuję kogoś, kto mógłby mnie wesprzeć w tych trudnych dla mnie chwilach. Czuję się taka samotna i przestraszona, a mój chłopak jeszcze nie przyszedł...

Drogi pamiętniczku: Zaraz siostra oddziałowa zabierze mnie na salę operacyjną. Bardzo się boję. Moje serduszko które zaraz będą operować wali jak młot. Jest mi zimno i nie potrafię powstrzymać łez. Tak bardzo bym chciała, by mój chłopak siedział teraz obok i trzymał mnie za rękę. Ale jego ciągle nie ma... 

Drogi pamiętniczku: Właśnie weszła siostra. Nie wiem czy operacja się uda. Wierzę, że mój chłopak przyjdzie nim operacja się zacznie i zdążę mu powiedzieć jak bardzo go kocham. Tak bardzo chciałabym go przytulić i pocałować. Jeśli nie, to wierzę, że to jego twarz zobaczę jako pierwszą gdy obudzę się po operacji. Wtedy go przytulę i ucałuję. Jeśli jednak coś pójdzie nie tak, chciałabym, by przeczytał te ostatnie słowa napisane przed moją operacją: MÓJ KOCHANY MISIACZKU. BARDZO PRAGNĘŁAM BYŚ BYŁ PRZY MNIE, ALE NIE PRZYSZEDŁEŚ. WIERZĘ, ŻE ZATRZYMAŁO CIĘ COŚ BARDZO WAŻNEGO. BARDZO CIĘ KOCHAM I KOCHAĆ CIĘ BĘDĘ NA ZAWSZE... 

Drogi pamiętniczku: Muszę Cię odłożyć...

Drogi pamiętniczku: Właśnie się obudziłam. I ujrzałam znowu słońce opromieniające moją twarz. Operacja zakończyła się pomyślnie. Lekarze mówią, że wszystko poszło zgodnie z planem i że nic już nie zagraża mojemu życiu. Muszę tylko jeszcze zostać jakiś czas na obserwacji. W końcu mam zdrowe serduszko. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko widoku mojego ukochanego. Muszę mu o wszystkim opowiedzieć. Tak bardzo się ucieszy, gdy zobaczy mnie zdrową. Marzył o tym odkąd się poznaliśmy.

Drogi pamiętniczku: Dzisiaj wychodzę ze szpitala. Muszę się trochę opanować, bo boję się, że nadmierne emocje mogą zaszkodzić mojemu serduszku. Jestem taka podekscytowana. Wpadłam na pomysł, że zaskoczę swojego chłopaka i pójdę do niego sama. Trochę na niego nakrzyczę, że nie był przy mnie w tych niepewnych chwilach, ale potem uścisnę go jak nigdy przedtem i powiem jak bardzo go kocham. Tak właśnie zrobię.

Drogi pamiętniczku: Byłam u niego. Długo pukałam w drzwi, ale nie otworzył. Pewnie gdzieś wyszedł, więc sama otworzyłam sobie drzwi. Pomyślałam, że to nawet lepiej, zaskoczę go w środku. Przekręciłam zamek, weszłam do środka. Drzwi do sypialni były otwarte, a na poduszce, w którą zwykle byliśmy razem wtuleni, leżała biała kartka papieru. Usiadłam na skraju łóżka, chwyciłam ją w dłoń i zaczęłam czytać: MOJA KOCHANA, WYBACZ, ŻE NIE MOGŁEM BYĆ PRZY TOBIE W TYCH BARDZO CIĘŻKICH DLA CIEBIE CHWILACH. MIMO TO, JESTEM PEWIEN, ŻE BĘDZIESZ UMIAŁA MNIE ZROZUMIEĆ. ZAWSZE PRAGNĄŁEM BYĆ CZĘŚCIĄ CIEBIE I WIEDZIAŁEM, ŻE W SZCZEREJ MIŁOŚCI JEST TO MOŻLIWE. MOJE SERDUSZKO JUŻ DLA MNIE NIE BIJE, ALE JESTEM SZCZĘŚLIWY, ŻE MOGŁEM CI JE PODAROWAĆ. TAK WŁAŚNIE CIĘ KOCHAM...