Chwile smutku
" nie chce już żyć... to za bardzo boli "
W chwilach smutku najczęściej izoluje się od ludzi, siadam w swoim łóżku, z laptopem lub z odtwarzaczem muzyki i płacze. Choć nie zawsze ma to poważny powód to pozwala mi to odreagować.
Najgorzej jest kiedy smutek przychodzi przez kogoś pozornie dla nas bliskiego. Kiedy tracimy kogoś kto był dla nas całym światem uświadamiamy sobie jak bardzo byliśmy uzależnieni od tej osoby. Od kontaktu z nią, od bliskości i świadomości posiadania kogoś bliskiego, zaufanego. Ciężko jest wtedy nie wspominać wspólnych chwil, głosu czy uśmiechu tej osoby. A właśnie takie myśli sprawiają, że nasze serce coraz bardziej jest rozrywane.
Ale nie zawsze złe samopoczucie jest spowodowane stratą jakiejś osoby. Czasami jest wynikiem rozmyślań nad naszą przyszłością, nad naszym życiem, zdrowiem lub w przypadku kobiet - zbliżającym się okresem.
Jak sobie z tym radzić? Siedzieć w pokoju i czekać, aż minie, aż coś się zmieni? Słuchać dołujące muzyki, która sprawia, że nasz stan jest coraz gorszy? Cały czas wracać myślami do rzeczy która doprowadziła nas do takiego stanu?
Otóż najlepszym wyjściem jest wyjście... eeee.. z tego naszego pokoju. Musimy przestać się izolować, zacząć robić coś co pozwoli albo zmienić nasze życie, albo zapomnieć o straconej osobie. Nie mówię tutaj o piciu ogromnych ilości alkoholu, bo według mnie twierdzenie, że "smutek trzeba zapić" jest idiotyczne, choć kuszące.
Ale co zrobić kiedy nawet to nie pomoże? Jeżeli wyjdziemy do ludzi, będziemy robić to co robimy zawsze lub nawet spróbujemy kompletnie nowych rzeczy a nasz stan cały czas będzie stał w miejscu? Co zrobić w takich chwilach? Może potrzebujemy po prostu rozmowy? Z osoba która nie będzie nam radzić co zrobić, tylko wysłucha. bardzo ważne wydaje mi się posiadać w przyjaciół którym można się zwierzyć bez obawy, że informacje pójdą dalej.
Każdy tak na prawdę radzi sobie jakoś sam. W moim przypadku bardzo pomaga mi obranie jakiegoś celu i dążenie do niego. Sprawia to, że mam mniej czasu na myślenie. A im mniej czasu by myśleć, tym mniej czasu na smutek. Choć gdy zostaje sama i zrobię już wszystko co zrobić miałam to to wraca. Podobno w takich chwila czas jest najlepszym sprzymierzeńcem... podobno.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz