wtorek, 29 stycznia 2013

bezsenne noce.

NIENAWIDZĘ SIEBIE, ZNAJOMYCH, SZKOŁY.
MOJE ŻYCIE JEST BEZ SENSU..



Cześć to znowu ja. Trochę mnie tutaj nie było ale jakoś nie wiedziałam o czy mam pisać, aż do dziś. Dzisiejsza nocy, była jedną z najgorszych jakie przeżyłam, a mianowicie.. Położyłam się spać około godziny 2. Myślałam, że szybko zasnę, gdyż byłam strasznie zmęczona, ale nie.. Coś we mnie chciało abym jeszcze nie kładła się spać.. W każdej pozycji było mi niewygodnie..  Zaś jak już ułożyłam się wygodnie to zaczęło być mi strasznie gorąco i tak na zmianę.. Uznałam, że to nie ma sensu i poleżę sobie w spokoju, podumam nad swoim życiem. W pewnym momencie doszłam do wniosku, że moje życie nie ma żadnego sensu.. Znajomi? Hah jak to pięknie brzmi.. Odzywają się jak czegoś chcą, w życiu mam tylko jedną osobę z którą mogę pogadać o wszystkim, tak myślę. Ona się chyba ode mnie nie odwróci w końcu znamy się od zawsze.. No ale wracając do tematu, kolejnym dowodem na to, iż moje życie nie ma sensu jest to, że rodzice się mną w ogóle nie interesują.. Jestem zamkniętą w sobie dziewczyną.. Najbardziej śmieszy mnie to, że rodzice myślą, że mnie znają.. Oni nie wiedzą o mnie NIC. Nie rozmawiam z mamą tyle ile moja siostra.. Ona mówi jej o wszystkim.. A ja? Nie bo po co.. Ją i tak to nie interesuje. Bo kogo obchodzi to, że zostałam pochwalona w szkole albo dostałam czwórkę ze sprawdzianu z biologii choć się w ogóle nie uczyłam i nie ogarniam tego przedmiotu. Jak to mówią.. Głupi ma zawsze szczęście. Wczoraj "rozmawiałam" z mamą.. Śmieszy mnie trochę ta rozmowa a wyglądała ona następująco: 

Mama: Ty żyjesz? 
Ja: Tak żyję.. 
Mama: Czemu całymi dniami siedzisz na górze, nawet nie przyjdziesz nie pogadasz? Myślałam , że coś Ci się stało 
Ja: Umarłam we śnie mamo.. 
Mama: Wiesz.. Idź może już na górę, my oglądamy film. Pokaż nam się co jakiś czas. 

Mhm. Kocham takie rozmowy z rodzicami. Chcecie jeszcze jeden dowód na to, jakie moje życie jest beznadziejne? Można by wymieniać i wymieniać.. Bo tych powodów jest na prawdę wiele.. Jak to się mówi.. "robię dobrą minę do złej gry". Uśmiecham się choć cierpię, smutek rozsadza mą duszę, a ja sama ledwo żyję.. Słucham ludzi i próbuję im w jakiś sposób pomóc, bo nie chce aby myśleli tak ja, że nikt się nimi nie interesuje. 


"Najładniej uśmiechają się Ci, 
którzy najbardziej cierpią. 

Najpiękniejsze oczy mają Ci,
którzy najwięcej płaczą.

Najlepiej słuchają Ci, 
których nikt nie słucha.

Najwięcej marzą Ci, 
którzy najwięcej stracili.

Najlepiej przytulają Ci, 
którzy za kimś tęsknią."


DZIĘKUJĘ! 

piątek, 18 stycznia 2013

marzenia

Zastanawialiście się kiedykolwiek co chcielibyście robić za kilka, czy też kilkanaście lat? Jak wyglądałoby wasze życie.. Ja czasem nad tym myślę, i wydaję mi się, że nie będzie tak kolorowo jak jest teraz.. Praca, dom na utrzymaniu..wszystko na twojej głowie.. Marzenia może i są piękne.. Willa z basenem obowiązkowo, no i co to byłby za dom jakby nie było luksusowego auta, nie wspominając już o pięknych i uzdolnionych dzieciach.. Czasem śmieszy mnie to co dzieje się w mojej głowie, jednak często także boję się sama siebie.. Czy to normalne? Nie wiem.. może kiedyś mi przejdzie.. Chciałabym skończyć jakieś studia i pójść do dobrze płatnej pracy.. chyba jak każdy ale łatwo powiedzieć trudniej zrobić.. jeszcze okaże się, że wyląduje w jakiejś beznadziejnej pracy i będzie starczać mi ledwo na kromkę chleba.. O.O Tiaaa marzenia, ale komu chce się uczyć? Bo przecież jak nie masz wykształcenia to nie masz nic.. albo znajomości.. Irytuję mnie takie coś.. no ale cóż co ja mogę, jestem tylko jakąś głupią nastolatką. Przecież ja nic nie wiem.. :)

ask :)

niedziela, 6 stycznia 2013

moje hobby

Hobby


Od zawsze interesowałam się, że tak się wyrażę aranżacją wnętrz. Hmm może nie do końca.. Zawsze intrygowały mnie te wszystkie pomieszczenia, ludzie, którzy to wszystko projektują.. Odkąd sięgam pamięcią zawsze chciałam zostać jedną z takich osób, ostatnimi czasy nawet sporo nad tym myślałam.. Słyszałam jednak, ze trzeba mieć talent plastyczny a ja niestety go nie mam. "Mam dwie lewe ręce", jeśli chodzi o rzeczy związane z plastyką czy różnego rodzaju robótkami ręcznymi.. Za bardzo nie podobają mi się nowoczesne salony, od zawsze marzyłam o salonie, w którym znajdują sie antyki, starocie.. Uwielbiam takie meble.. Można przenieść się w przeszłość, czasy naszych dziadków albo nawet pradziadków.. Nie wiem czemu akurat podobają mi się takiego typu meble.. ale nie pogardziłabym salonem takim jak na obrazku...

 


Następną rzeczą, którą zaczęłam się interesować to moda.. Uwielbiam oglądać zdjęcia modelek na wybiegach albo ich sesje zdjęciowe.. W weekend wpadłam na wspaniały pomysł aby zgrać z internetu zdjęcia różnych modelek takich jak Lara Stone czy też Hailey Clauson i z tych wszystkich zdjęć zrobić mini fototapetę na ścianie obok łóżka.. Oczywiście jak na złość nie działa mi drukarka.. SUPER. ale i tak prędzej czy później to zrobię.. :)

A jakie jest wasze hobby?

SIEMANKO

sobota, 5 stycznia 2013

strach..


                                   Czasem boję się sama siebie..
                                   Tego co jest w mojej głowie, 
                                         tego co mnie otacza... 



 „Nikt nie może cofnąć się w czasie i napisać nowego początku, ale każdy może zacząć od dzisiaj i dopisać nowe zakończenie”.                                                                                         
                                                                  ~Maria Robinson



Każdego dnia mamy nadzieje , że życie będzie idealne , że będziemy mogli się cieszyć ze wszystkiego co Nas otacza , niestety ludzie robią swoje i zmieniają Nasz świat w coś nieosiągalnego , niektórzy traktują go jak własny. Wpierdalają się w to co jest naszą własnością. U każdego w życiu przychodzi moment w którym nie mamy już siły , poddajemy się lecz nie dajemy tego po sobie poznać .. Bo prawda jest taka , że niektórzy z Was nie traktują ludzkich uczuć poważnie , nie zwarzacie na to , jak możecie zranić lub upokorzyć .. Ważne jest tylko wasze szczęście i to co z nim zrobicie , ale należy pomagać tym co na to zasługują i mają szanse na poprawę siebie . . Gdy jednak nie ma się przy sobie nikogo bliskiego przychodzą nam do głowy różne myśli , te złe i te dobre ... Nie biorąc niczego pod uwagę , robimy rzeczy których potem zazwyczaj żałujemy , lub na odwrót .. Przyznam nie raz miałam ochotę zginąć tak by każdy zapomniał o mnie i o tym co robiłam w ich życiu , by wreszcie się uwolnić od tego wszystkiego .. Czułam się niepotrzebna i bezwartościowa .. Życie nie sprawiało mi radości a ciągłe funkcjonowanie na nim było bez sensu .. chwilami żałuje , że nie wykorzystałam swojej szansy .. lecz gdy już jesteś na skraju wytrzymałości nie patrzysz na to co pomyślą o tym inni , jedyna myśl jaka siedzi w głowie to , to , że wreszcie skończymy ze sobą , że nie potrzebne nam życie by tylko cierpieć bo żadna cudowna chwila nie wypełni pustki w naszym sercu ... Sądzicie , że to wszystko jest takie łatwe lecz my nie bierzemy pod uwagę konsekwencji , robiąc to jesteśmy egoistami myślimy tylko o tym , by skończyć z tym z czym sobie tak naprawdę nie radziliśmy bo to Nas przybiło , zdołowało do końca .. Gdyby nie to , że nie dajemy sobie rady i to , że jesteśmy słabi zapewne byśmy się nie przejmowali , ale są też osoby wrażliwe i o dobrym sercu którym potrzeba trochę czasu , samotności i miłości .. Gdyby nie wy nie byłoby powodów do samobójstwa bo to nie przychodzi z głupoty tylko z zachowania niektórych osób .. To nie jest proste lecz gdy już postanowisz staniesz na skraju zastanawiasz się czy to zrobić czy jednak zostać i cierpieć dalej .. Bo Nie warto jest żyć dla garstki ludzi którzy prędzej czy później o Tobie zapomną ... Samobójstwo to jedna z rzeczy która uwalnia od wszystkiego co mamy dotychczas , to egoistyczna czynność , która może jedynie pomóc w zdobyciu wymarzonego spokoju którego zazwyczaj pragniemy .. Podcinając sobie żyły , wieszając się , topiąc , dusząc , umierając zdajemy sobie sprawę , że jednak nie było tak źle , że jednak coś Nas trzyma na tym świecie lecz przychodzi również myśl , że tak będzie lepiej dla innych .. Czasem mamy ochotę zniszczyć siebie i własne wnętrze tak by rzygać krwią i wylewać żelazne łzy tak by cała nasza osoba umarła ... Niektórzy z Nas wolą proces powolny polega on na niszczeniu siebie przez cięcie się , cierpienie , ból oraz samotność która boli niesamowicie inni zaś pragną śmierci szybkiej która jest w trybie natychmiastowym . Niestety , każdy z Was uważa , że to głupie , że każdy kto chce to zrobić jest nienormalny , ale czy kiedykolwiek zapytaliście tej osoby jak się czuje dlaczego chce to zrobić , co go w życiu tak bardzo zdołowało , że nie chce żyć .. Może po prostu nie potrafi ? może nie umie sobie poradzić i udowodnić , że jednak na coś go stać .. Powiem wam , że śmierć nie jest wcale cudowna  ale dzięki niej , pokazujemy swoje tchórzostwo oraz to , że uciekamy sami od siebie i nienawiści przez własne czyny których nie potrafimy naprawić . To prawda każdy z Nas popełnia błędy , ale to nie oznacza , że każdy ma na tyle siły by to przezwyciężyć .. Jest grupa ludzi która nie mówi o swoich uczuciach , o tym jak żyje i co go boli oraz rani woli żyć w samotności , zabijając siebie oraz swój świat który nigdy nie będzie doskonały ....


czwartek, 3 stycznia 2013

siemson



"wiesz,myślę o tym co noc. co noc biję się z pytaniem 'dlaczego' , i próbuję odciągnąć od siebie wyrzuty sumienia. czasem już nie mam sił - wymiękam. nie umiem rozwiązać tej pieprzonej zagadki jaką jesteś Ty."





U fryzjera

Pewien mężczyzna poszedł, jak co miesiąc, do fryzjera. Zaczęli rozmawiać o różnych sprawach. Ni z tego, ni z owego, wywiązała się rozmowa o Bogu.
     Fryzjer powiedział:
     - Wie pan, ja nie wierzę, że Bóg istnieje.
     - Dlaczego pan tak uważa? - zapytał klient.
     - Cóż, to bardzo proste. Wystarczy tylko wyjść na ulicę, żeby się przekonać, że Bóg nie istnieje. Gdyby Bóg istniał, myśli pan, że istniałoby tyle osób chorych? Istniałyby opuszczone dzieci? Gdyby istniał Bóg, nie byłoby bólu, nie byłoby cierpienia... Po prostu nie mogę sobie wyobrazić Boga, który na to wszystko pozwala.
     Klient pomyślał chwilę, chciał coś powiedzieć, ale zrezygnował. Nie chciał wywoływać niepotrzebnej dyskusji. Gdy fryzjer skończył, klient zapłacił i wyszedł. I w tym momencie zobaczył na ulicy człowieka z długą zaniedbaną brodą i włosami. Wyglądało na to, że już od dłuższego czasu jego włosy i broda nie widziały fryzjera. Był zaniedbany i brudny.
     Wtedy klient wrócił i powiedział:
     - Wie pan co? Fryzjerzy nie istnieją!
     - Bardzo śmieszne! Jak to nie istnieją? - zapytał fryzjer - Ja jestem jednym z nich!
     - Nie - odparł klient - Fryzjerzy nie istnieją, bo gdyby istnieli, nie byłoby ludzi z długimi włosami i brodą, jak ten człowiek na ulicy.
     - A nie, fryzjerzy istnieją, to tylko ludzie nie poszukują nas z własnej woli.
     - No właśnie - powiedział klient. - Dokładnie tak. Bóg istnieje, to tylko ludzie Go nie szukają i robią to z własnej woli, dlatego jest tyle cierpienia i bólu na świecie.

Bóg nie obiecywał dni bez bólu, radości, bez cierpienia, słońca bez deszczu.
Obiecał siły na każdy dzień, pociechę wśród łez i światło na drodze...




SolarBiałas- chłopaki nie płaczą <---- link do piosenki 

..

Hejcia. 


" wracając ze szkoły , pogrążyła się w marzeniach . nawet nie zauważyła kiedy wpadła na słup . zakręciło jej się w głowie , zemdlała ..ocknęła się dopiero w szpitalu . nie wiedziała co się dzieje z przerażeniem pytała pielęgniarki gdzie jest i co się stało . ' uderzyłaś głową w słup i zemdlałaś ' , powiedziała pielęgniarka po czym na twarzy dziewczyny pojawiły się rumieńce , było jej wstyd . ' miałaś dużo szczęścia , że jakiś chłopak wezwał pogotowie . ' zapytała kto to . nie otrzymała odpowiedzi . w drzwiach stanął on i z łobuzerskim uśmiechem powiedział ' oj mała i widzisz ..tyle o mnie myślisz , że aż w szpitalu wylądowałaś . przecież mówiłem , że cię kocham i jesteś najważniejsza . "

To co chyba od nowa staram się o moją starą nową znajomą nie wiem jak to ująć, no ale w pierwszej gimbazjum poznałam taką dziewczynę, imię jest chyba nie istotne ale, żeby nie było to uznajmy, że ma na imię Róża.. tak właśnie, Róża. No i ta dziewczyna na początku wydawała być spoko, zaczęłyśmy się spotykać i byłam nawet u niej na nocowaniu ale strasznie irytowało mnie zachowanie trzech pozostałych dziewczyn "przyjaciółeczki od zerówki" chodziłam z nimi do podstawówki i w gimnazjum w sumie jakoś nie zależało mi aby utrzymywać z nimi jakikolwiek kontakt ale no jak już zaczęły pisać do mnie na różnych portalach społecznościowych to uznałam, że są nawet spoko, choć w podstawówce za nimi zbytnio nie przepadałam.. No ale gdy coraz więcej pisałam z Różą i z nią gadałam to one za wszelką cenę próbowały odciągnąć ją ode mnie, tak jakbym chciała jej coś zrobić.. Nie wiem może były zazdrosne, że umiem znaleźć sobie kogoś więcej niż laptop czy kubek gorącej czekolady... Jak ja to kocham <3 No ale okej myślałam że tak ma być... przecież każdy ma prawo zadawać się z kim chce a ja nie mam nic do gadania.. Początki takiej grupowej znajomości, że tak to ujmę były całkiem okej ale później pokłóciłam się z tymi trzema przyjaciółeczkami i nie odzywam się z nimi do dziś to już będzie z rok... Ale jakoś nie żałuje, jak usłyszałam takie piękne słowa z ich słów :] No ale wracając do tematu to została mi tylko Róża.. owszem ma także prawdziwą przyjaciółkę, na której mi straszliwie zależy ale chciałam poznać kogoś jeszcze. Jak każdy lubię nowe znajomości.. No więc dziewczyny nie wchodziły mi w drogę i mogłam pogłębiać swoja znajomość z Różą ale później było coraz gorzej, po naszej kłótni za wszelką cenę chciały mi ją odebrać na początku to tolerowałam, później byłam straszliwie wkurzona a na koniec najzwyczajniej w świecie odpuściłam, uznałam, że jeśli Róża woli je ode mnie to nie będę się mieszać, w końcu to ona decyduje z kim chce utrzymywać kontakt a z kim nie.. Jeśli chce to będzie dalej się do mnie odzywać, jeśli nie trudno przeżyje.. A więc znalazłam inne koleżanki.. Dziewczyny z klasy.. Są spoko myślałam na początku i nadal tak myślę ale brakowało i do dziś brakuje mi tych razem spędzonych chwil z Różą. Może nie jest zbytnio lubiana w szkole ale ja ją lubiłam, była szczera, jej mama i siostra był straszliwie dla mnie miłe. Nigdy nie zapomnę smaku ciasteczek, które zrobiła jej mama... delicje. Wspólnie wpędzony sylwester, pamiętam wszystko jakby to było wczoraj. Czy coś pominęłam?! W sumie to nie mam zielonego pojęcia jest po dwunastej jutro muszę iść do szkoły, o tej godzinie właściwie nie myślę, ale pisałam jakieś piętnaście minut temu z Różą i jakoś natchnęło mnie aby to napisać. Nie wiem czy kogokolwiek to obchodzi ale myślę, że jak będę starsza to miło będzie wejść tutaj poczytać to wszystko, powspominać :)


DZIĘKUJĘ,DO WIDZENIA,DOBRANOC.